Google: Buzz w końcu działa jak powinien! My: Wierzycie?
Autor: Tomek Wereta
dodano: 19:52 08.04.2010
Google zaprezentowało Buzza na początku lutego tego roku i… od razu pojawiły się problemy. Początkowo miał być jedynie interesująca nakładką dla Gmaila, wzbogacającą go o elementy portalu społecznościowego/minibloga, szybko okazało się, że Buzz udostępnia zbyt wiele osobistych danych innym internautom. Google kilka razy już obiecywało, że problem naprawi, ale na obietnicach się kończyło…
Już w pierwszych dniach „życia” Buzza, Google zapewniało, że nic prostszego w przypadku poprawienia tego programu jak tylko dokonać kilku banalnych zmian – uprościć system blokowania konta dla osób postronnych i zapewnienia użytkownikowi konfiguracji udostępniania przez Buzza informacjami innym internautom.
Czy to przyniosło sukces? Bynajmniej. Tak po prawdzie to nic to nie dało. Najlepiej o poziomie frustracji świadczą słowa Todda Jacksona zarządzającego projektem „Buzz”:
Zaraz potem jak odpaliliśmy Buzza, zdaliśmy sobie sprawę z faktu, że nie wszystko wyszło do końca tak jakbyśmy tego chcieli i najszybciej jak to tylko możliwe zabraliśmy się do usprawniania Buzza. Ale ponownie masę zmian do procesu startowej konfiguracji, w myśl waszych sugestii. Najważniejszą zaś było usunięcie automatycznego dodawania znajomych opcjonalnym dobieraniem „followersów”.
Czyli: „Znowu próbujemy zrobić coś z tym kolejnym Buzzem, mamy dość Waszego jęczenia, teraz wszystko trzeba zrobić samemu. Macie co chcecie” A może przesadzam z tym sarkazmem…
W każdym razie teraz Buzz będzie jedynie „sugerował” nam kontakty, które możemy dołączyć do naszej grupy. Tym samym unikniemy sytuacji, w której niejako bez naszej wiedzy, po pierwszej instalacji Buzza, znajdziemy się nagle w gronie osób z którymi łączy nas np. jeden wysłany kiedyś mail. Niestety sprawa nie jest taka prosta dla tych wszystkich, którzy wcześniej automatycznie zostali przypisani do Buzza, zanim zostały wprowadzone najnowsze zmiany.
Co to wszystko oznacza? Tak właściwie to Google musiało stworzyć od podstaw zupełnie nową stronę rejestracji. Taką, za pomocą której użytkownik Buzza musi sam zaznaczyć co tak naprawdę chce żeby znalazło się w jego profilu i z kim chce się kontaktować. To wszystko, ZAMIAST tego co firma z Mountain View OBIECYWAŁA już kilka razy, że poprawi… No i jeszcze tym razem musimy zawierzyć Google, ze TYM RAZEM na prawdę wszystko zadziała jak powinno.
Cóż… W każdym razie – być może również po to żeby odkupić jakoś użytkownikom wszystkie dotychczasowe perypetie związane z Buzzem – Google zdecydowało się zaprezentować kilka filmowych tutoriali wyjaśniających krok po kroku instalację i możliwości Buzza. Trochę to wszystko łopatologiczne, ale cóż, po tych wszystkich traumatycznych przeżyciach trzeba zrozumieć że w Mountain View wolą teraz dmuchać na zimne…
(To pierwszy z filmów, resztę znajdziecie w play liście YT.)






