Dalszy ciąg problemów z Buzzem
Autor: Tomek Wereta
dodano: 13:31 23.02.2010
Studentka prawa uniwersytetu Harvard, Eva S. Hibnick zdecydowała się wystosować protest prawny w imieniu wszystkich użytkowników Gmaila. Chodzi oczywiście o Buzza i kontrowersje związane z naruszaniem prywatności, a także udostępnianiem przez tą usługę prywatnych danych bez wiedzy użytkownika. To jednak nie jest jedyny problem Buzza…
Jak już pisaliśmy Google przeprosiło za niezręczne rozegranie całej tej sprawy i wprowadziło kilka ważnych zmian w Buzzie. Jednak aplikacja wciąż jest programem typu “opt-out” czyli opcjonalne nie jest KORZYSTANIE z niego, ale właśnie REZYGNACJA. Oznacza to, że – jak ocenia się – 31.2 miliony użytkowników Gmaila, staje się automatycznie użytkownikami Buzza, aż do momentu kiedy zdecydują się wypisać.
To było właśnie główne zastrzeżenie Hibnick. Jednak nie tylko ona zdecydowała się wziąć sprawę w swoje ręce. Niejaką Charlene Li niezwykle oburzył fakt, że każdy może śledzić Buzzowe konwersacje jej dziewięcioletniej córki. Co więcej – Li jeszcze bardziej zaniepokoiło, iż rówieśnicy jej córki zaczynają rozmawiać z zupełnie obcymi osobami w sieci.
Warto zaznaczyć, że pani Li nie jest kolejną wystraszoną amerykańską mamusią, ale zawodowo zajmuje się analizowaniem sieciowych trendów, w tym i Google, dlatego też jej apel do innych rodziców, nie obył się bez echa.
Facebook, MySpace, Buzz – wszystkie te programy mogą w jakimś sensie stanowić źródło informacji o nas. W przypadku każdego z nich możemy być mniej lub bardziej „śledzeni”. Jednak nikt nie zmusza do korzystania z nich, a tak de facto jest w przypadku Buzza




