Lista problemów Nexusa – jest dobrze, ale nie tragicznie
Autor: Tomek Wereta
dodano: 14:47 12.01.2010
W świecie nowych technologii miesiąc miodowy dla nowych produktów trwa rekordowo krótko. Nie minął tydzień od debiutu Nexusa One, a już pojawiają się pierwsze skargi i narzekania. Pisaliśmy już o braku pomocy technicznej z prawdziwego zdarzenia, teraz możecie się również dowiedzieć o wstydliwych problemach Nexusa…
Już prawie 500 osób zgłosiło problemy z dostępnością sygnału, popularnego w Stanach Zjednoczonych operatora 3G. Okazuje się, ze Nexus dość chimerycznie reaguje na dostępność pola 3G w miejscach gdzie inne smartphone’y nie mają najmniejszych problemów. W skrajnych przypadkach udaje się łączyć z 3G najwyżej na kilka sekund. Sprawa jest o tyle ważniejsza, że dla znacznej części użytkowników 3G jest bezkonkurencyjny i nie mają najmniejszego zamiaru zmieniać operatora.
Wspomina się również o problemach z baterią. Trudno jednak stwierdzić, czy to rzeczywiście problem Nexusa, czy raczej wina… gadżeciarzy, którzy kiedy dostaną nową zabawkę w łapki nie mogą się powstrzymać przed maksymalnym eksploatowaniem wszystkich dostępnych opcji. Oto przykład:
Problem jaki mam z Nexusem One jest charakterystyczny dla wszystkich urządzeń opartych na OS-ie Androida, ale wydaje się szczególnie dotkliwy w przypadku Nexusa. Jest to żywotność baterii. Wszystko dobrze dopóki nie zapuścimy klienta Twittera. Jednak kiedy załadujemy Twittera, bateria pada już po kilku godzinach.
Wśród innych powtarzających się skarg wspomina się o problemach dotyczących synchronizacji kontaktów i innych ustawień ze wcześniejszym kontem Google. Także duży ekran będący wielkim atutem Nexusa One (choć jak się okazało, ustępujący pod paroma względami iPhone’om) ma pewne problemy z touchscreenem.
No i jeszcze trackball. Jaki trackball? – spytacie. Właśnie, ja też o nim nie słyszałem. I na tym polega jego problem – jest tak mały i nieporęczny, a poza tym na pierwszy rzut oka bezużyteczny, że umknął lub został pominięty w większości recenzji..
Ostatni problem dotyczy przede wszystkim deweloperów oprogramowania. Jak już pisaliśmy, Google traktuje ich po macoszemu, nie udostępniając im danych technicznych, nie mówiąc już o narzędziach niezbędnych do tworzenia aplikacji na Androida 2.1. Nowy OS zadebiutował właśnie na Nexusie One, ale twórcy aplikacji na razie nie są w stanie opracować na niego nowych aplikacji.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że kiedy już człowiek chce sobie ponarzekać to nie ma komu. Właściciele Nexusów słusznie zwracają uwagę na fakt, że skoro już wydali ponad 500 dolarów na nowy telefon, to powinni też otrzymać pomoc techniczną z prawdziwego zdarzenia. Kiedy Google oferowało jedynie wyszukiwarkę, dyskusja z klientami za pomocą maili wydawała się być może wystarczająca, nie jest tak jedna z pewności w przypadku skomplikowanego technicznie smartphone’a. Strona pomocy jest niezwykle uboga i nie znajdziemy na niej żadnych telefonów kontaktowych.
Odpowiedż Google? W przypadku problemów technicznych odsyłają klientów do HTC, a w przypadku pytań o kwestie związane z dostępnością sieci do T-Mobile. Strategia, która z pewnością nie zyska sobie wdzięczności sfrustrowanych użytkowników. Ale nie wszyscy chyba zdają sobie z tego sprawę w Mountain View:
Blisko współpracujemy z naszymi partnerami odpowiedzialnymi za wypuszczeni na rynek Nexusa One, tak aby zapewnić obsługę dostępną z kilku źródeł. To zupełnie nowa metoda sprzedaży i obsługi telefonu komórkowego I zobowiązujemy się do naprawienia kilku drobnych niedociągnięć, które mają miejsce.
Czulibyście się uspokojeni takim stwierdzeniem?




