Google wprowadzi cenzurę w Australii
Autor: Tomek Wereta
dodano: 20:50 27.01.2010
Google zobowiązało się do zaostrzenia cenzury w australijskiej wersji swojej wyszukiwarki. Chodzi przede wszystkim o usunięcia linków do stron zawierających ewidentnie rasistowskie treści. A wszystko zaczęło się od niewinnego szukania informacji o kulturze aborygenów.
Steve Hodder-Watt Australijczyk aborygeńskiego pochodzenia, szukając w sieci opracowań naukowych na temat swoich przodków, wpisał w Google zapytanie „Aboriginal and Encyclopedia”. Pierwszy z wyników zaprowadził go na stronę Encyclopedia Dramatica ZNACZNIE bardziej kontrowersyjnej i cynicznej pod względem serwowanego na niej poczucia humoru siostry Uncyclopedii.
Nic dziwnego, że znaleziona w serwisie definicja terminu „Aborygen” oburzyła internautę. Próbował on (nieskutecznie) dokonać edycji wpisu, ale nie otrzymał takiego zezwolenia od właścicieli Encyclopedii. Wtedy też zdecydował się na podjęcie kroków prawnych, które doprowadziłyby do usunięcia z wyszukiwarki Google linków prowadzących do Encyclopedi Dramatica.
Zdaniem prawnika reprezentującego Hodder-Watta, wspomniana strona przedstawia sobą:
przykład najbardziej oburzających rasistowskich oskarżeń, jakie można gdziekolwiek znaleźć. Przedstawia ona rdzennych Australijczyków w skrajnie odrażający sposób
Google zapowiedziało, że linki do Encyclopedii zostaną usunięte w najbliższym czasie. Rząd Australii uznał jednak, że to ciągle za mało i zapowiada, że w przyszłości przyjmie jeszcze bardziej restrykcyjne rozwiązania prawne, jeśli chodzi o wyszukiwanie. Czy Google się ugnie? Abstrahując od chińskiej awantury, to już kolejny problem z cenzurą w państwie zaliczanym do grona zachodnich demokracji.





28 stycznia 2010 18:00
Afera z australijskim doodle - GoogleGuru.pl
[...] 17:59 28.01.2010 Kolejny zgrzyt w stosunkach między Google, a rdzennymi mieszkańcami australijskiego kontynentu. Wyszukiwarkowa [...]
1 lutego 2010 19:52
abo
aborygen to co to jest takegu he?
1 lutego 2010 19:53
abogrygren
aha ju wim znaczy sie ża aborygeni mają laptopy w wioskach i googlujom?dobsz to rozumim he?