Google Toolbar szpieguje użytkowników sieci
Autor: Tomek Wereta
dodano: 17:18 26.01.2010
Zaniepokojony ostatnią aferą związaną z niedoskonałościami Internet Explorera ekspert od zabezpieczeń, a zarazem profesor Harvardu, Ben Edelman postanowił przyjrzeć się bliżej paskowi narzędziowemu Google. Wnioski do jakich doszedł, są niepokojące i stawiają po raz kolejny raz pod znakiem zapytania przejrzystość działania oraz intencje firmy z Mountain View…
Okazało się, że Toolbar Google przechowuje dane na temat odwiedzanych przez nas stron nawet po tym kiedy WYŁĄCZYMY tę opcję. Co więcej: o ile stosunkowo łatwo jest włączyć opcję Enhanced Features (oznacza to wyrażenie zgody na przesyłanie informacji dotyczących odwiedzanych przez nas stron do serwerów Google), to nie jest już tak łatwo z niej zrezygnować.
Ostrzegawcza lampka powinna zapaliś się nam już przy samej instalacji paska: Google zdecydowanie nalega na aktywację tej usługi, natomiast sama strona informująca o polityce zachowania poufności danych firmy, odbiega od przyjętych ogólnie standardów – nie mamy możliwości kopiowania jej fragmentów, drukowania, a nawet wyszukiwania w tekście.
Edelman nie szczędzi krytyki Google, ale nie jest bynajmniej nawiedzonym wyznawcą spiskowych teorii. Zawarta na jego blogu analiza Google Toolbar imponuje szczegółowością i jest ze wszech miar przekonywująca. Autor zwraca także uwagę na techniczne problemy związane z instalacją paska narzędziowego, udziela również Google rad, jak usprawnić działanie Toolbara.
Cóż, jeśli chodzi o mnie, to – jak i z pewnością wielu naszych czytelników – już dawno zrezygnowałem z korzystania z paska narzędziowego Google. Jednak całą sytuację należy teraz potraktować jako test uczciwości Google – jak zareagują na rewelacje Edelsteina? Zostaną wprowadzone odpowiednie zmiany w samym programie, czy skończy się jedynie na uspakajającym komunikacie prasowym?





