Google i Chiny – Lost in Translation
Autor: Tomek Wereta
dodano: 13:24 12.01.2010
Prawnicy wyszukiwarkowego giganta budzą się chyba w środku nocy z krzykiem “Google Books!”. Usługa Google to źródło nieustannych problemów i kontrowersji, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale na całym świecie. Inicjatywa spotyka się z wielkim oporem we Francji, w przypadku zaś Chin sprawa skomplikowała się do tego stopnia, że gubią się w niej zainteresowane strony.
Niedawno pisaliśmy o problemach Google związanych ze skanowaniem bestsellerów, autorstwa chińskich pisarzy. Wszystko wskazywało na to, że napięcie rozładuje wczorajsze oficjalne oświadczenie przedstawicieli wyszukwiarkowego giganta w Chinach. W typowym dla azjatyckiej kultury szczerym geście upokorzenia, Google zmuszone było pochylić głowę i przeczytać odpowiednie oświadczenie w chińskiej telewizji:
Z powodu odmiennych poglądów oraz różnic w interpretacji prawa autorskiego obowiązującej w Chinach i Stanach Zjednoczonych, nasze zachowanie doprowadziło do niezadowolenia wśród chińskich pisarzy
Z początku prasa komentowała to wystąpienie jako deklarację wycofania się z
praktyki zamieszczania książek chińskich autorów w Google Books. Okazało się to jednak jedynie efektem błędu w tłumaczeniu. Google nie zamierza zaprzestać skanowanie książek. Ma natomiast nadzieję na osiągniecie już w tym roku porozumienia z stowarzyszeniami reprezentującymi chińskich pisarzy i kontynuować projekt Google Books „z satysfakcją dla wszystkich zainteresowanych stron”.
Wszystko więc wskazuje na to, że nie obędzie się bez ingerencji wymiaru sprawiedliwości. Może tym razem uda się uniknąć kolejnych „nieporozumień”.





13 stycznia 2010 13:04
Google i Chiny – dla opornych - GoogleGuru.pl
[...] chyba rzeczywiście Google ma po prostu dość Chia. Nie wspominając już o innych problemach związanych z działalnością w Państwie Środka problemy etyczne jakie się z tym wiązały [...]