Google 2010
Autor: Tomek Wereta
dodano: 13:59 23.01.2010
Ekskluzywny wywiad Erica Schmidta udzielony CNBC, pozwolił współtwórcy Google wskazać główne zadania stojące przed firmą w 2010 roku. Wspominał przede wszystkim o zwiększeniu dochodów z rynku reklam, my pokusiliśmy się jednak o wskazanie kilku innych szans i problemów stojących przed Google w tym roku.
Zwiększyć zyski z reklam
Sztandarowym rozwiązaniem Google były zawsze reklamy tekstowe z AdSense, niezbyt inwazyjne, zajmujące mało miejsca i nie wpływające na czas wczytywania strony. Problem w tym, że… przestały spełniać swoją funkcję. Kiedy ostatnio kliknęliście na taka reklamę? No właśnie. Specjaliści od marketingu uważają nawet, że mózg przeciętnego internauty zaczął je filtrować, więc nawet na nie nie patrzymy. Stały się po prostu białym szumem towarzyszącym nam przy surfowaniu.
Wszystko wskazuje na to, że Google będzie musiało się przemóc i wprowadzić bardziej przyciągające wzrok reklamy wizualne. Jonathan Rosenberg z Google przyznaje, że dotychczasowa formuła AdSense całkiem się już przeżyła i czas wprowadzić reklamy, które użytkownicy zechcą kliknąć. A każdy klik to zysk dla Google. Rosenberg użył przy tej okazji zwrotu, który urzekł mnie swoją dwuznacznością: wymuszone zaangażowanie (forced engagement). Kiedy ostatnio oglądaliście reklamę Dosi z magnum przystawionym do głowy?
Drugim elementem ma być zwiększeni zaangażowania Google na rynku reklamy mobilnej. Udział platformy Android na rynku ruchu w Internecie generowanego za pomocą smartphone’ów wzrósł w tym roku do 27%. Największym konkurentem jest oczywiście iPhone i Apple (54% rynku), chociaż jeśli potwierdzą się pogłoski o zaskakującym sojuszu Microsoftu i „jabłuszka” sytuacja może się zmienić. Nie da się ukryć, że wielką część zysków z reklam wyświetlanych na smartphone’ach pochodzi ze strony wyszukiwarki, a Bing mógłby stanowić spora konkurencję.
YouTube musi zacząć na siebie zarabiać…
Waszej uwadze nie umknął z pewnością testowany ostatnio nowy design odtwarzacza YouTube. Same plusy: wyeliminowano część rzadko używanych przycisków, kontrolka głośności zajmuje mniej miejsca, wprowadzono również (ha! pewnie o tym nie wiedzieliście) od dawna wyczekiwaną możliwość korzystania ze skrótów klawiszowych: strzałki góra-dół do ustawienia głośności, prawo-lewo do przewijania i spacja do pauzowania.
Wszystko wskazuje na to, że Google zaczęło na poważnie zajmować się YouTube. Minęło już półtora roku od czasu przejęcia serwisu wideo przez firmę z Mountain View, a wciąż nie zarabia on zbyt wielkich pieniędzy, mimo iż posiada wielki potencjał. W ostatnim kwartale zeszłego roku strona domowa YouTube, wykupywana były dla celów wielkich kampanii reklamowych – jak choćby tej promującej Avatara Jamesa Camerona.
No, a druga sprawa to znów reklamy – reklamy na YouTube. Eric Schmidt wspomniał dość tajemniczo o nowym pomyśle na zagospodarowanie serwisu, nie zdradził jednak żadnych szczegółów. Uspokoił jedynie, że nie będę to reklamy umieszczone bezpośrednio w zamieszczanych filmach.
Ufff…
… i tak samo musi być z Android Market
Czyli jak uczynić z Android Market poważnego konkurenta dla App Store. Na razie 16.000 aplikacji dostępnych dla Androida, nie może być zagrożeniem dla ponad 100.000 dostępnych w dla iPhone’a, ale… w Google pojawiają się głosy, że należy wykorzystać słabość jaką jest obsesyjne wręcz kontrolowanie zawartości App Store przez Apple. Android Market ma być bardziej dostępny i przyjazny deweloperom. Jednak moim zdaniem Google musi się uporać w końcu ze zunifikowanych standardów Androida oraz poprawić wsparcie i współpracę z niezależnymi twórcami.
Google Apps – standard w biznesie
Schmidt uważa, że Google Apps kryje w sobie potencjał, który po wykorzystaniu przyniesie zyski o wartości wielu miliardów dolarów. Już teraz ponad dwa miliony firm korzysta z aplikacji Google – trzeba jednak pamiętać, że są one płatne tylko jeśli w danej firmie korzysta z nich więcej niż 50 pracowników. Tylko wielkie korporacje przynoszą zysk firmie z Mountain View.
Cały problem jednak w tym, aby przekonać potencjalnych klientów do powierzenia swoich danych chmurze. Pomijając już oczywistą kwestię zaufania, istotne jest zapewnienie niezawodności usług. Jak zwrócił uwagę serwis Gigaom:
kiedy w firmie padną serwery, pracownicy najwyżej poonarzekaja sobie prywatnie, między sobą. Kiedy Gmail będzie miał problemy z obsługą swoich klientów, trafi to na strony gazet
W tym przypadku wiele też zależy od zmian, jakie wprowadzi we współpracy z Google Apps Chrome OS.
Wszystko wskazuje, że motto Google na noworozpoczęty rok to „kasa misiu, kasa”. A czy waszym zdaniem istnieją inne problemy, którymi powinna się zająć firma z Mountain View?





23 stycznia 2010 15:27
Nowy design YouTube – tu nie chodzi tylko o estetykę - GoogleGuru.pl
[...] « Google 2010 [...]
24 stycznia 2010 02:09
jakub300
Przejęty został w listopadzie 2006, to zdecydowanie więcej niż półtora roku.
27 stycznia 2010 23:14
Zutrk
A wiec fajnie by bylo gdyby google zrobilo komunikator glosowy cos jak skype na pewno bym korzystal:D
7 kwietnia 2010 19:01
Emot
Google Voice istnieje ale jest niedostępny w Polsce