Google – nowy Wielki Brat?
Autor: Tomek Wereta
dodano: 15:41 27.12.2009
„Reklama jest dźwignią handlu”. Firma z Mountain View doskonale zdaje sobie z tego sprawę i nie można odmówić pomysłowości jej marketingowcom. Jednak, gdy Google pochwaliło się ostatnio, że ponad 60 procent amerykańskich instytucji rządowych „przeszło na Google” („gone Google”) koncern spotkało się z reakcją, której raczej wolałby uniknąć.
Znów odezwały się - tak typowe dla Stanów Zjednoczonych – głosy widzące w bliskiej współpracy Google z rządem, zagrożenia dla bezpieczeństwa, a nawet elementów jakiegoś spisku. Pierwsza była blogerka Sherri, którą zaintrygowało co – tak właściwie – ma znaczyć zwrot „gone Google”.
Dociekliwa blogerka zdecydowała się zasięgnąć informacji u źródła – zadała pytanie wydziałowi prasowemu Google. Otrzymana odpowiedź bynajmniej je nie uspokoiła. „Going Google” oznacza, iż wiele rządowych instytucji stosuje aplikacje Google, używa wyszukwiarki, ale przede wszystkim korzysta z „chmury” Google. Innymi słowy administracja federalna odciąża swoje serwery, korzystając z komputerów z Mountain View.
Dla blogerki taka współpraca to za wiele. Tak skomentowała te rewelacje:
Czy to oznacza, że przekazaliśmy większość danych operacyjnych naszego rządu pojedynczej, prywatnej firmie, która – w dodatku – utrzymuje bliskie i powszechnie znane kontakty z obcymi rządami, takimi jak na przykład Chiny?
Konkluzja? Według Sherri Google kontroluje dostęp rządu Stanów Zjednoczonych do jego własnych danych. Założę się, że dla wielu, – tak obawiających się ograniczenia własnych wolności – Amerykanów powiało grozą…
Chociaż z drugiej strony – jakbym skądś już to znał:




